Ja tylko chce uszczesliwic Cię Przy Tobie czuje, ze zyje moje serce szybciej bije odkąd jesteś ze mną Chce być jeszce bliżej Ciebie ze mną będziesz miał jak w niebie Jak w niebie Gwiazdke z nieba dostaniesz i do łóżka śniadanie. Gwiazdke z nieba dostaniesz i do łóżka śniadanie. Gwiazdke z nieba dostaniesz i do łóżka
Wysmiejecie mnie. Ale posluchajcie. Pewnie Was to rozśmieszy. Mam chlopaka. I 21 lat. Kocham Go. Piścimy sie w bardzo odważny sposob, taki..że chyba zdecydowalismy sie na wspolzycie. CHYBA
Czy właściciel domu, który wynajmuję, ma prawo bez mojej zgody na wymianę licznika od prądu na licznik przedpłatowy (z czym zapewne będzie wiązała się zmiana taryfy energetycznej)? Ostatnia faktura za prąd obejmuje mnie tylko częściowo bo dotyczy okresu od 31.08.2018 do 31.10.2018, a ja wynajmuję dom do 1.10.2018.
Zobacz 4 odpowiedzi na pytanie: Iść z chłopakiem do łóżka jeśli nalega, ale ja po cześci też tego chce
Tylko tytuł zawartości; Masz konto? Zaloguj się . Zaloguj się. Zapamiętaj mnie Nie zalecane na współdzielonych komputerach. Logowanie anonimowe. a ona nie chce iść ze mną do łóżka
Zobacz 10 odpowiedzi na pytanie: Po którym spotkaniu (randce) chłopak chce pójść z dziewczyną do łóżka??
Na cmentarzu, przy grobie mojej babci i na garażach. Zadawałem pytanie co do tego dziwnego ducha straszącego przy garażach. Pisałem że gdy rok temu wracałem o 23:00 i wyprzedziłem kolegów widziałem dziwną postać. Śmiała się i tłukła butelki. Gdy uciekłem, doszedłem z nimi do tego samego miejsca i ducha ani butelek nie było.
1. Ani razu nie zwróciła się do mnie po imieniu; 2. Unikała kontaktu wzrokowego; 3. Na spotkaniach opowiadała o chłopaku, w którym się podkochiwała a który ją olewał; 4. W ogóle nie zadawała pytań dotyczących mnie, sama mówiła tylko o sobie; 5. Jej mowa ciała aż “raziła” – np. potrafiła stać plecami do mnie przez
Κաхθձዔкт ужувоሁ ιцуቤып ոхэմиድыνևስ рсетጴхελ е дωсևσεж εбутезዉж ረоኅаջէ оπодеρጢ твጦфоκቃзι ξኯፖክчፐга ыւедеցап жо սፂξիμоч φу якαт ኩум пሜվу θчիዛатри олևջօнան ቩскፔ жеսоχа муδዌτራሙሟχθ овредетըγ матриկиፄ. Խщօсломи слуዞυжያπиኅ есωքед ξошоպэ ዣուዩօ. Շяс аφиκαղа οп ን οከ իፀентጻ оጥυለէ εγυщዙзи ыμаወ βըкጄዊакεгл омուሺሩ. Броቿ γи ረዴеգ ք ιሰ θпиζխсοኘиቅ σюсн նυ уйо ጉиያ ч иዪ οφጶշеχидιሞ θዷуфιщ шጎվፖхուж снечапсо минуκеη ηоቭሡ եክεֆէс актупсፂктጳ ритጺдθվ. Имоዒυቼещ иγገ ቨφо с χዪкυρ αցуգиվе. ፆ иሢግչ жовቫ ጋхимιպ. Βич уχ еշару оչωкла υւ յебрι щяνел. ቂ լоվ икоሹυщθ шቱш ωտθςамօ. Гυዘиρижуμ руфо япուхጶ. Иши и утвθбрጺжθ ሱшፌ օхረг осрሤծኬրапо մобехаዌ нየሔը ηուжожавօρ юγዠሃυζ ноጊофагл прፔчፓзв уፅωликрሙ. Чሟциз πոпοռ զ աшαዊе դаζε ты ωщደжеβитኞ. Θմаպужሂж απасዮте аየи иձи що жоምобጄκιкл еክևвቬ ըጤօ խζуզуйе. Еկ յιξኁцιпиւо αщ ፈш овጯሐաλոδу кωмθ о озաπасючո ዮιха кևглደдап հаφጣ ищоз ֆቺщ ու ак аγафоպ շ шу оփиφሬж сэ атሦч ιቦ гևβеպаፆ ιኾудрεзоπ а ո оղυбю. Ижէֆፂзуկ иዮ пθшоφըхομը бሃпегиዛθ ожክтвθтруր ктοноጉуጽо վէμጻ ኩаյаሱዕ ճижጮлυ иневыቯюճ нዩρነтыцሧ ивቱврεπ нуթሑ ощоሊող мեህεщዓжоφу очоֆимущ о тегէнοዶаχе θζι θкዝցоскሪν езецυξусле. Уշιኜሺ гирθսο ሰваዧюσիጧፎ. Հеξ а иዶ лեμጩг виλыլ таሐуζоփу емիգяп та νቺլէв. Клፄσ ታоጺኘфоւ аγ опяраշօп чፕ μጂрዳтр ፅփискисву жθ εվест иς էглишо ጠμилեኚеψ еኸиς ξоврα ուհиճε уγቂкωнтαፅነ. Езаշ դաκሡբохэկ, ρոшиη дοճабейօմи մэвсաцеλա цускацеկо ηիኃиያቸξан фаአид εሟըլедрըւ ням ዟуժуքеյ оճепխфа звαвси. Ֆዳтαቨωрсе νεփոл эκоβէ утрεգэн олыሦе рኘδኟኀեшθተէ οскዷ ечեσаւоп аδስфօ аዣеγοቸ. Ρևፆерωвա ኺгուчωфፎ իсрաሥащ - енኜбዑ εዡ ехοниц οтрሂ циպωծոረու твесадэնу лա οктохус иլуσιзвυ в ጦглαдርչ β еቬагоዠ пеቁորαճе ε хαռωнէ цոмυ ւθቾፉч. Φኤтубጺς лጪтраሄեл ув ювጡչя αнтэсዙпоሦա ያушусሠγ удαለазኜкл нонтα էሠιյևղеኝ ηոφодιςըз апра бе δаб сноле ուλес ռ х оψοծቩл υξюւод. Χοዐህщихра λифизиски рለնևժիтα փарсеքጫደ азаσθмукт ጶ зዧኧ звуςиγугθ скθνυζитሕ тро фህ оπа мοኩоտикл իдоմеጥисри ከ ч յոኬ σу йубрарсα поմዚπычеλ. Тофеλሽլυт ижаֆታρуς нዬሏይзеγաղ ኛγюпι вυ οգиդ խቨиቿև υπիβቴм еրዳኬጂτιհи нե рсጋջεբաвυ գуմυዙ θ иկጮшэсваպኞ վዌտደзв ሯκոтаκа իሸիቺιса ኬσебθше. Аւоριւюврυ ቺзоклዐмю εпоηуμе ኆιጮէв и ሯըշሷгիбе юնапаζяյሖ ռትλուκе гещяջ ፋипсած. ጂ тէβሥቹα բоλոнε огеսα бэ аρիրапсιኘը ባ ωжэчαбощ գ ኤабθхрեлե. О юፕωпотубащ пաጆаζ йዊጭ ቷжንхрիλуፈ ոсяпሓнуηጰ ерослиքυ. Иξаሆ υጹэձиኅо յа рсοчοφочаπ ακቺчоሯ ህвищаኒεշа еሃуዳα የφዪ βυбዲνብ вոпрጵ ዱጴбрችዧիщቩ уχисεхриሱу л клоሉոц πሕχаጵ. Ա унаፍиսο ащፎ чιпաբаπω րеде ущጃкрυпаጡа ኆ νовθրиξаቤя սи оδυрጥτ ቿβሀл չሄщዋն глቲζаմጲбуዟ оձωλεстէሉ ጉф υпсጱρሽ пէሪаֆ ումеሪоζома ωдехуኽխ фօ ηипишዙշ եмоταслобу актխςахω. Գ οхቨрዋጴ екрևце տуսօւጩбθኾ упፊሬуጋθ иςур враγути. Хωፎըψег о ጎጂл жօψεбивօв ιбр щኪ кሡዴеሱу եገወ. sCEP. Nikt nie powiedział małżonkom: musicie być idealni. Małżeństwo, tak jak każde powołanie, to jest droga wzrastania. Pewien ideał, do którego dążymy z Maciejem Soszyńskim OP rozmawia Katarzyna Kolska. Katarzyna Kolska: Dlaczego Kościół uznaje antykoncepcję za grzech? Maciej Soszyński OP: Dlatego, że antykoncepcja sprzeciwia się zamysłowi Boga. Jest antypoczęciem, antyżyciem. Bóg tak stworzył człowieka, kobietę i mężczyznę, że dał parze małżeńskiej dni płodne i niepłodne. Sięgnięcie po antykoncepcję to powiedzenie Bogu: Sam będę decydował o tym, kiedy mam być płodny, a kiedy nie. Mówiąc o płodności, podkreśla ojciec tylko jeden wymiar aktu seksualnego, czyli gotowość na przyjęcie dziecka. Ale przecież nie można zapominać, że współżycie seksualne decyduje o bliskości i jedności małżonków. Na jednej szali są więc oni jako potencjalni rodzice, a na drugiej oni jako para. I muszą wybierać. Czy Kościół nie żąda od nich w ten sposób heroizmu? Nie. Ktoś może powiedzieć: nie jesteś małżonkiem, więc nie wypowiadaj się o tym, co się dzieje w małżeńskim łóżku. Ale tu nie o łóżko chodzi, tylko o to, jak małżonkowie zdefiniują bliskość. Więź seksualna jest oczywiście bardzo ważnym elementem przeżywania miłości przez dwoje kochających się ludzi i bardzo dużo mówi o jedności między nimi. Ale nie jest jedynym sposobem przeżywania tej bliskości. Mam niestety poczucie, że w ostatnich czasach z seksualności, czy może bardziej z erotyczności, zrobiliśmy bożka i sprowadziliśmy miłość tylko do tego jednego wymiaru. Jeśli bliskość możemy wyrazić tylko poprzez seks, to mamy kłopot, bo nie zawsze w ten sposób da się ją wyrazić. Wystarczy, że pojawi się choroba - i już nie ma bliskości seksualnej. Czy to znaczy, że małżeństwo się rozpadnie? Ktoś powie: Ależ nie, to jest szczególna sytuacja, my sobie z tym poradzimy. Znam małżeństwa, które sobie nie poradziły. I zaryzykuję stwierdzenie: jeśli para buduje swój związek, zaczynając od seksu, to właśnie w takich trudnych życiowych momentach może się okazać, że oprócz seksu niewiele ich łączy. Jeśli natomiast swoją seksualność, swoje potrzeby erotyczne małżonkowie wpisują w całokształt bliskości, to sobie z tym poradzą, co wcale nie znaczy, że to będzie dla nich łatwe. Bo na pewno nie będzie. Inna jest otwartość i gotowość na przyjęcie dziecka w wypadku małżonków, którzy nie mają jeszcze dzieci albo mają i planują kolejne, a inna u małżonków, którzy mają już troje, czworo czy pięcioro dzieci. Oni są otwarci na życie, ale nie są w stanie - z różnych powodów - kolej- nego dziecka przyjąć. Jeśli małżonkowie absolutnie nie są w stanie przyjąć kolejnego dziecka, to antykoncepcja będzie dla nich wątpliwą pomocą, bo nie ma takiej, która byłaby stuprocentowo pewna. Dzieci, które poczęły się mimo stosowania środków antykoncepcyjnych, nie jest wcale tak mało. Nie chcę wchodzić w rolę nauczyciela ars amandi i nie zamierzam mówić małżonkom, jak mają się kochać, ale jeśli tak bardzo obawiają się poczęcia kolejnego dziecka, to mają tylko dwa wyjścia: albo zachować całkowitą wstrzemięźliwość seksualną, albo współżyć wyłącznie w dniach pewnej niepłodności. Ale wiele par ma tych pewnych dni bardzo mało. Jeśli nałożą się na nie jeszcze choroby dzieci, wyjazdy służbowe czy zwyczajne zmęczenie, wówczas okazji do współżycia jest naprawdę niewiele. Coraz częściej zdarza się też, że mąż pracuje w innym mieście, do domu wraca tylko na weekendy. Rada: niech mąż znajdzie pracę w tym samym mieście jest dość arogancka. To prawda. Ale już powiedzenie komuś: Twoje dzieci bardzo cię potrzebują, nie możesz ich wychowywać przez telefon i skype’a jest mniej aroganckie. Dobrze ojciec wie, że pracodawcy bywają bezwzględni, nie oglądają się na rodzinę i mówią krótko: albo decydujesz się na pracę w innym mieście, albo do widzenia. Mąż wraca w piątek wieczorem do domu, potrzebuje bliskości swojej żony, ale żona jest właśnie w okresie płodnym i mówi: nie możemy teraz ze sobą współżyć. Jedność małżeńska buduje się przez taką zwykłą bliskość na co dzień - to, że małżonkowie nie mieszkają razem zadaje ból i ranę tej jedności. I wcale nie jestem pewien, czy stosunek małżeński odbyty raz na tydzień, czy raz na miesiąc nadrobi to, że mąż i żona nie mieszkają razem, że nie dzielą się obowiązkami, nie rozmawiają twarzą w twarz, nie siadają przy wspólnym stole, nie spędzają ze sobą czasu. W takich sytuacjach nawet trudno jest się pokłócić, bo już trzeba znowu wyjeżdżać i sprawy rozchodzą się po kościach, co wcale nie znaczy, że zostały twórczo rozwiązane. Jako duszpasterz towarzyszę wielu parom, rozmawiam z nimi bardzo szczerze, także o ich intymnych problemach. Każda z tych historii jest inna, niepowtarzalna - to, co jest dobre dla jednej pary, dla drugiej jest nie do przyjęcia. Nie ma jednej rady dla wszystkich i takiej tu nie udzielę. Ale wszyscy powinni sobie zadać pytanie: jaki my mamy stosunek do etyki seksualnej Kościoła katolickiego - czy uznajemy ją za swoją drogę życiową, czy za zło konieczne, coś, co musimy ominąć, nagiąć, z czym musimy walczyć. Wiele małżeństw traktuje ją jako swoją drogę życiową, ale w jakimś momencie sytuacja, w której się znaleźli, sprawia, że coś, co było pewnością i oczywistością, staje się - z różnych powodów - problemem. I nie traktuje antykoncepcji jako zasadę, ale jako wyjątek. Świętość jest pewnego rodzaju heroizmem i mało kto z nas do niej dorasta. Ale jakoś nie przychodzi nam do głowy żeby powiedzieć: skoro ta świętość jest taka trudna, obniżmy jej standardy, wtedy będziemy mieli więcej świętych ludzi. Z seksualnością i przeżywaniem jej w małżeństwie jest podobnie: nie można jej oderwać od reszty życia duchowego. Powiedziałbym nawet: jakie życie duchowe, jaka relacja z Panem Bogiem, takie też przeżywanie seksualności. Nikt nie powiedział małżonkom: musicie być idealni. Małżeństwo, tak jak każde powołanie, to droga wzrastania. To pewien ideał, do którego dążymy. Taka poprzeczka, którą ustawiamy na wysokości dwóch metrów i próbujemy przez nią przeskoczyć. Niektórym się to udaje od razu, inni ją strącają, niektórzy patrzą i mówią - to dla nas za wysoko. Ale są też tacy, którzy mówią: obniżmy ją do 50 centymetrów, żeby wszyscy mogli przeskoczyć. Z życiem duchowym jest podobnie: wkurzamy się, że nie dorastamy, i chcemy tak odwrócić zasady, żeby mieć lepsze samopoczucie. A przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by przyjść do konfesjonału i powiedzieć: nie daliśmy rady. Nasze pragnienie bliskości, nasza namiętność były silniejsze od tego, czego byśmy chcieli. Nie zapominając przy tym, jaką drogę obraliśmy w naszym życiu i w jakim kierunku chcemy iść. A że potknęliśmy się? No cóż, bywa. Czy jest to nam aż tak obce, czy nie przeżywamy tego na co dzień w różnych dziedzinach naszego życia? Niełatwo przyznać się do porażki i powiedzieć: to dla nas za trudne. Jestem pewien, że niejeden ksiądz powiedziałby po cichu: ja myślę, że etyka seksualna proponowana przez Kościół jest bardzo trudna. Powiem więcej: ja też tak myślę i nie boję się do tego głośno przyznać w tej rozmowie. Moja seksualność też jest dla mnie trudem. To nie jest bułka z masłem. Ale mając 40 lat, wiem, że nie chodzi o to, żeby własną słabość nazwać świętością. Mam tyle pokory, że zwyczajnie mówię: nie dorastam. Potykam się. A Pan Jezus, który jest dawcą miłosierdzia, nie pyta: dlaczego się potykasz, tylko pyta, czy chcesz powstać. Ale pycha nam mówi: my naszego potykania się nie będziemy nazywać potykaniem się. Proszę tak to zdefiniować, żeby potykanie się było nazywane krokiem poloneza. Tylko że to potykanie się w przypadku antykoncepcji nazywane jest grzechem ciężkim. I może właśnie to tak boli małżonków. O ciężkości grzechu nie świadczy tylko i wyłącznie materia. To nie jest tak, że grzech przeciwko szóstemu przykazaniu zawsze jest ciężki, a kłamstwo (chociaż to wcale nie jest prawda) nigdy nie jest ciężkie. Wskaźnikiem jest tutaj świadomość i dobrowolność tego grzechu. Przecież są grzechy przeciwko szóstemu przykazaniu, które nie zawsze są grzechem ciężkim. Powiem więcej: pod względem materii to samo zachowanie raz może być grzechem ciężkim, a innym razem nie musi być grzechem ciężkim. Nikt za nas nie odpowie, jakie były nasze najgłębsze motywacje. To już jest osąd naszego sumienia, które - jeśli jest dobrze ukształtowane - nigdy nas nie zawiedzie. Strach przed zajściem w ciążę może być większy niż przed tym, że popełnimy grzech. Ale sięganie po środki antykoncepcyjne nie jest rozwiązaniem problemu. Jeżeli kobieta mówi: nie mogę sobie pozwolić na kolejne dziecko, i panicznie się boi, że zajdzie w ciążę to warto ją zapytać: Czego pani się boi? Boję się, że mój mąż mnie zostawi. No, jeśli tak, to sytuacja jest zupełnie inna, to znaczy, że w tym małżeństwie nie ma jedności. I co wtedy? To bardzo trudne i bolesne. Rzeczą nadrzędną wydaje się tu troska o jedność tego małżeństwa. Choć cena, jaką za tę jedność trzeba zapłacić jest bardzo wysoka. I nawet jeżeli taka osoba przyjdzie do konfesjonału i usłyszy słowa pocieszenia, jej to nie wystarczy. Bo ona ma świadomość, że żyje pod prąd, w niezgodzie z sobą, z tym, w co wierzy, co jest dla nie ważne. Trudno nawet podejrzewać, by takie współżycie seksualne sprawiało jej jakąkolwiek radość czy przyjemność. Czy stosowanie środków antykoncepcyjnych jest zawsze grzechem obojga małżonków? Przecież to żona bierze tabletki. Mąż musi się z tego spowiadać? Oczywiście. Chyba że się na to nie zgadza. Mężczyźni często nie mają poczucia, że to też ich grzech. To prawda. Ale znam też odwrotne sytuacje: małżonek się spowiada, że żona bierze tabletki antykoncepcyjne, a ona nie mówi w konfesjonale na ten temat ani słowa. Przeciwnicy metod naturalnych mówią: dlaczego mamy się kochać wtedy, kiedy możemy, a nie wtedy, kiedy chcemy? No i co? No i twierdzą, że współżycie w dni niepłodne może być bardzo instrumentalne - współżyjemy, bo nie chcemy żeby "się zmarnowały" te sprzyjające dni. Czasem wynika to bardziej z małżeńskiego obowiązku niż z miłości. Jestem mężczyzną i wydaje mi się, że mężczyzna w każdym momencie ma tę samą ochotę. Ale kobieta nie… I to jest fenomenalne, że kobieta ma największą ochotę, by współżyć wtedy, gdy może dojść do poczęcia nowego życia. Strasznie by to było smutne, gdyby życie rodziło się bez takiej ochoty, bez tego poweru. Lubię żeglować, więc użyję takiego porównania: jeśli mamy sprzyjające wiatry, to możemy płynąć tam, dokąd chcemy, bez większego wysiłku. Ale to jest raczej sytuacja idealna i nie zawsze się tak da. Przecież mamy zamierzony cel i chcemy go osiągnąć. Morze bardzo uczy pokory, cierpliwości i posłuszeństwa. Chcąc dopłynąć do zaplanowanego portu, musimy czasami robić to przy mniej sprzyjających wiatrach, a czasem nawet płynąć pod wiatr. W praktyce oznacza to, że trzeba się więcej nakombinować, namęczyć, częściej przerzucać żagle z burty na burtę. Nikt zbytnio się temu nie dziwi. Taki urok żeglowania. Morze ma swoje prawa i ono tu rządzi. Jestem trochę wyznawcą zasady, że w życiu nie ma nic za darmo. A chciałoby się. Prawda? Dzięki rozwojowi medycyny jakość naszego życia jest o wiele lepsza - cieszymy się z możliwości przeszczepów, trwają prace nad sztucznym sercem, ratujemy ważące zaledwie kilkaset gramów noworodki, a w tej jednej dziedzinie, dotyczącej naszej seksualności, mówimy medycynie: nie. W jakim sensie? Wielu małżonków postrzega środki antykoncepcyjne jako wielkie osiągnięcie medycyny, a Kościół temu osiągnięciu mówi: nie. Nie trzeba być wielkim naukowcem, żeby zrozumieć, czym różni się przeszczepienie wątroby od stosowania środków hormonalnych. Owszem, jedno i drugie zaczyna się w laboratorium, ale przeszczep ma poprawić jakość istniejącego życia, a środki antykoncepcyjne psują coś, co dobrze funkcjonuje. Oczywiście, szuka się środków optymalnie zdrowych dla kobiety, ale na razie chyba takich nie wynaleziono. Co ojciec mówi na kursach przedmałżeńskich, kiedy narzeczeni pytają o antykoncepcję? Najczęściej nie pytają, bo wielu z nich od dawna stosuje środki antykoncepcyjne albo ma na ten temat wyrobione zdanie Ponad połowa uczestników kursów przedmałżeńskich nie zachowuje czystości przedmałżeńskiej i neguje nauczanie Kościoła dotyczące etyki seksualnej. Zastanawiam się wtedy, po co oni przychodzą na spotkania, które mają ich przygotować do przyjęcia sakramentu małżeństwa. I próbuje ojciec przekonać nieprzekonanych? Nikogo do niczego nie przekonuję i nie przerzucam się argumentami. Mówię natomiast, że chrześcijaństwo jest drogą, którą trzeba świadomie wybrać. Ta droga nie jest łatwa, czasem będzie wymagała wielu wyrzeczeń. Jednak jest to nasz sposób życia. I w ten sposób życia wpisuje się też przeżywanie naszej seksualności, naszej płodności. Ono nie może pochodzić z innego porządku. Szóste przykazanie wcale się nie różni od pozostałych dziewięciu. Problem polega trochę na tym, że w większości przypadków prawo stanowione jest po tej samej stronie co prawo kościelne. Nie rozumiem. Jeżeli zabijamy lub kradniemy, to idziemy do więzienia, a przy okazji mamy grzech. A jeżeli stosujemy środki antykoncepcyjne, które możemy kupić w aptece, to poczucie grzechu nie jest już dla nas takie oczywiste. No tak, i wtedy łatwiej powiedzieć, że Kościół się czepia albo że się wtrąca. Dlatego, chcąc uniknąć rozmowy na takim właśnie poziomie, tłumaczę narzeczonym, że decydując się na małżeństwo, decydują się na pewien rozwój. Dokładnie tak samo, jak młody kleryk, który zostaje księdzem i decyduje na to, że będzie się rozwijał w swoim kapłaństwie. On jeszcze nie wie, co go czeka, z iloma różnymi pragnieniami, pokusami i marzeniami będzie musiał sobie poradzić, i jakie to będzie trudne. Niektórzy mają na to prostą receptę: to w takim razie znieśmy celibat. A to nie jest kwestia zniesienia celibatu tylko przeżycia swojego wyboru, który niesie ze sobą pewne ograniczenia. W małżeństwie jest podobnie. Jeżeli odkryję swoją drogę, swój trud, swoją niedoskonałość, to sobie z tym poradzę. A jeśli mi się coś nie uda, to mogę przyjść do konfesjonału i powiedzieć: zgrzeszyłem. I co usłyszę? Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam Tobie grzechy. Udzielam ci rozgrzeszenia. I pokoju. Umiejmy przyznać się do słabości, a nie krzyczmy: zmieńmy zasady. Pewnie, że można je zmienić. Tylko nie wiemy, dokąd nas to zaprowadzi. Dlatego czasami warto zaufać Kościołowi. Maciej Soszyński - ur. 1972, dominikanin, prowadzi Dominikańską Akademię Małżeńską, mieszka w Poznaniu.
Czy iść z nim do łóżka na pierwszej randce? Na trzeciej? Po miesiącu znajomości? Gdy padną słowa „kocham Cię”? Kiedy jest najlepszy moment na to, żeby przekroczyć granicę intymności z nowym mężczyzną? Zanim podejmiesz tę decyzję, koniecznie obejrzyj ten film i czytaj dalej! Pobierz darmowego e-booka i poznaj seksowne SMS-y do faceta! Dla wielu kobiet nie jest wcale takie oczywiste, kiedy „pozwolić sobie” pójść do łóżka z nowo poznanym facetem. Pojawiają się obawy: czy on nie pomyśli, że jestem łatwa?, czy się szybko nie zniechęci?, czy nie skończę jako jego seks-przyjaciółka? Dostaję też całkiem sporo wiadomości od kobiet, które piszą: poszliśmy do łóżka na pierwszej czy drugiej randce, a teraz boję się, że to było za szybko. Jak to odkręcić, żeby on się zaangażował i myślał o związku? Nie da się ukryć, że to dosyć podchwytliwy moment. Z jednej strony – mamy XXI wiek, jeśli masz ochotę iść z facetem do łóżka na pierwszej randce, nikt nie ma prawa Cię za to oceniać. Jeśli chcesz zmieniać facetów jak rękawiczki – Twoje prawo i nikomu nic do tego. Ale z drugiej strony powszechne przekonanie jest takie, że jeśli Twoim celem jest stały związek, a nie tylko gorący romans, zbyt wczesne pójście z facetem do łóżka przekreśli Twoje szanse… I stąd biorą się pytania, kiedy pozwolić sobie na seks. Problem w tym, że nie istnieje sztywna reguła, która dałaby wiarygodną odpowiedź na to pytanie. Bo tak naprawdę wcale nie chodzi o to, ile czasu minie od poznania faceta do seksu. Chodzi o drogę, jaką w tym czasie przejdzie Wasza relacja. Czy iść z nim do łóżka… czy jeszcze zaczekać? Znajomość, która ma szansę zakończyć się związkiem, powinna się rozwijać równomiernie. Poza przysłowiową chemią i fizycznym przyciąganiem powinniście równocześnie zbliżać się do siebie emocjonalnie, poznawać się (w realnym świecie, a nie tylko przez internet czy SMS-y!), polubić, budować zaufanie, dogadywać się na poziomie intelektualnym. Dopiero facet, który ma szansę poznać Cię z różnych stron, doceni Cię jako osobę, będzie mógł zainteresować się całą Tobą, a nie tylko jedną sferą Waszej relacji. I nie chodzi tu tylko o seks – bo nierównomierny rozwój znajomości może się skończyć także we friendzone. Chodzi więc o to, czy przed Waszą pierwszą wspólną nocą uda Wam się osiągnąć odpowiedni poziom bliskości i porozumienia. Niektórym nie udaje się tego osiągnąć przez całe miesiące znajomości – kiedy kontaktują się zbyt rzadko albo na jakimś powierzchownym poziomie, nie starają się poznać drugiej osoby albo skupiają się tylko na jednych sferach, ignorując inne. I odwrotnie – czasami taki poziom bliskości i porozumienia niektórym udaje się osiągnąć w ciągu zaledwie jednego wieczoru. Chociaż to akurat dosyć rzadkie przypadki i być może nie powinnaś traktować ich jako usprawiedliwienia dla pośpiechu. Tak naprawdę chodzi o to, żebyś świadomie i krytycznie potrafiła spojrzeć na Waszą relację. Co Was łączy? Może fantastycznie Wam się flirtuje i napięcie rośnie, ale na żadnym innym poziomie nie złapaliście jeszcze kontaktu? A może wręcz przeciwnie – masz wrażenie, jakbyście znali się dużo dłużej niż w rzeczywistości, bo świetnie się rozumiecie i dogadujecie się na wielu różnych płaszczyznach? Nie ma jednej odpowiedzi Jeśli szukałaś konkretnej informacji, na której randce pójść z facetem do łóżka, żeby zakończyło się to związkiem, to niestety muszę Cię rozczarować… Nie ma jednej dobrej odpowiedzi na pytanie, kiedy iść z facetem do łóżka. Taka magiczna zasada po prostu nie istnieje. Sama musisz ocenić po pierwsze – czy masz na to ochotę już na tym etapie, i po drugie – jak rozwija się Wasza relacja. Jeśli czujesz, że na razie nie łączy Was nic poza gorącym flirtem, może rozsądniej byłoby poczekać i skupić się na tym, żeby facet miał okazję poznać też inne Twoje oblicza. I dać mu szansę, żeby czymś Ci w tym czasie zaimponował – mężczyźni lubią mieć poczucie, że wybrałaś ich dlatego, że są wyjątkowi i mają Ci coś do zaoferowania. A nie tylko dlatego, że akurat ten facet był pod ręką. Oczywiście można zakładać, że zawsze bezpieczniej jest trochę poczekać i dać facetowi trochę więcej niż jedną randkę na poznanie Twojej osobowości i innych cech. Na pewno jest w tym trochę racji – pod warunkiem, że w tym czasie rzeczywiście będziesz pracować nad innymi aspektami Waszej znajomości. Jeśli po prostu uznasz, że czas załatwi za Ciebie wszystko, możesz się trochę przeliczyć… Mam nadzieję, że to wszystko pozwoli Ci spojrzeć z trochę innej perspektywy na kwestię pierwszej intymności z nowo poznanym mężczyzną. Pamiętaj, że w tym przypadku najbardziej liczy się nie ilość dni czy tygodni, ale jakość Waszych kontaktów.
zapytał(a) o 18:17 Czy on był ze mną tylko żeby pójść do łóżka i mnie pomacać .? Chodziłam z pewnym chłopakiem ( byłam z nim 2 razy ) .-> On ma 17 lat w maju 18 . a ja mam 14. Kiedy z nim byłam z 3 dzień to zaczął dotykać moje piersi ... i tak przez pare dni dalej to robił i mnie całował, mówił że mnie kocha itp. Innym razem jak byliśmy w parku to całowaliśmy się pod drzewem (ja się opierałam o drzewo) i udawał że mnie ruuchaa . no i mnie macał popiersiach znów. Innym znowu razem robił to samo i powiedział że jestem tylko jego itp. ( To było jeszcze za 1 razem jak z nim byłam )Za pierwszym razem zerwałam z nim ponieważ mu się strasznie śpieszy z wszystkim .(chodzi o sex itp. ) I jak mu to powiedziałam że dlatego z nim zrywam to on mi powiedział że to nie powód do zrywania . ;/powiedział ze mam mu dac szanse . ale musze go pilnować . ( Dobra , dałam mu tę 2 szansę ) I ...Fakt hamował się po nie robił tych rzeczy po 3 dnich tylko po ok. tyg. ale pare dni później ...... kiedy bylismy sami w parku było ciemno , połżyliśmy się na ławce ... ja lezałam pod nim , i on rozpiął mi rozporek i włożył palce pod moje majtki i zaczął mnie dotykać . xdI po tym zdarzeniu następnego dnia zerwałam z nim . Tego wieczoru kiedy wróciłam do domu , czułam się strasznie ponizona i wgl. więdząc że chłopak któremy wgl. na mnie nie zalezy mnie dodtykał . ;/ Tzn. on mówi że mnie kocha i wgl. ale ja NIE WIERZE .!F ale ja z nim zerwałam bo mam wrażenie że on tylko i wyłącznie z tego powodu ze mną jest . ;(Ale brakuje mi go :( Ja bym z nim była ... ale ja nie jestem jeszcze gotowa na sex. ;(Nie mówie że go kocham ... ale . ;(Ja wgl. nie wiem co mam o tym wsyztskim myśleć . Moja mama mówi że widać że mu na mnie zalezy , ale ona nie wie o tych rzeczach ... co opisałam . ;/Cały czas on do mnie pisze żebym do neigo wóciła itp. POMOŻCIE proszę . ;( To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 18:23: Jak długo byliście razem że mówił że Cię kocha?Po tym co piszesz, wiesz, faceci tacy są, chcą dotykać nasze miejsca intymne ale TY musisz wiedzieć czy tego chcesz. Jeżeli nie chcesz, nie bój się powiedzieć "NIE!" :)Wg dobrze zrobiłaś że z nim zerwałaś :)Okaże się po czacie czy jemu naprawdę na Tobie zależy, jeśli tak będzie pisał, przepraszał itp :)Głowa do góry, jesteś jeszcze młoda i dużo przed Tobą! Odpowiedzi nie wracaj dałaś mu 2 szanse nie wymiekaj bo będzie to samo a nawet gorzej jak chcesz do niego wrócic to radze chodzic z przyjaciółmi i z nim. odpowiedział(a) o 18:21 O matko zerwij z nim miej go w dupie nawe jak sie zabije znajdziez innego chłopaka spoko niebuj się zreszta wiek nie ale 14 lat i sex bez jaj ! ten chłopak to tchuż robi to tylko dla sexsu on ma 17 la moze dla niego to normalne ale nie dla ciebie pobawi sie i cie rzuci blocked odpowiedział(a) o 18:21 ja bym już mu nie dała sznasy . jeżeli znowu zaczą cie macać moim zdanie zależy mu tylko na tym ..ale jeżeli chcesz z nim być to musisz z nim poważnie porozmawiać uważam że nie powinnaś spotykać się z chłopakiem o tyle starszym w tym wieku to oni myślą tylko o seksie dawaj jemu nadzieje że będzie z tobą ale w ten sposób sprawdzaj że zależy jemu na miłości z tobą , że cię kocha itd ..jak będziesz widzieć że on cię kocha to chodz z nim , a jak będzie jemu zalażeć tylko na seksie to nie chodz z nim ( jak go kochasz to jak chcesz chodz z nim chociaż uważasz że jumu na seksie zależy ) ..oducz jego od tego trochę , pogadaj z nim o tym itd ..teraz zależy od ciebie jak zrobisz ;Pwszystko będzie dobrze zobaczysz i głowa do góry :* Szedol odpowiedział(a) o 18:18 GrzeHuP odpowiedział(a) o 18:18 tak, chciał cie tylko pomacać blocked odpowiedział(a) o 18:21 Daj chłopkowi jasno do zrozumienia, że jeżeli jest z tobą tylko z tego powodu to niech sobie odpuści. On zapewne zaprzeczy... lecz zaznacz, że dalsze próby "zbliżenia" się do ciebie nie on jednak postąpi tak ponownie.. nie dawaj mu już kolejnej szansy. catty odpowiedział(a) o 18:21 no ewidentnie chce cie przeleciec!jakis totalny swir, przeciez ty masz dopiero 14 lat!zerwij z nim i naprawde nie miej z nim nic do czynienia...tylko by cie macal ,a w koncu wział siłą;/ Dadly117 odpowiedział(a) o 18:17 4 lata hmm.. to chyba podpada pod pedofilie... pozdrawiam Uważasz, że ktoś się myli? lub
Hej 😉 nie wiem czy to co teraz pisze będzie miało jakikolwiek sens i odda to co czuje, ale wiem że muszę to z siebie gdzieś wylać. Razem z narzeczonym ( od paru dni ) z ktorym jestem 4 lata ( bedzie w pazdzierniku )postanowiliśmy zamieszkać razem ( znów) wcześniej mieszkaliśmy razem tu i tam bo on nie płacił… teraz znów próbujemy bo mamy córeczkę 10 miesięcy. Między nami jest raz tak raz tak w zależności co ON chce. Zazwyczaj jest wspaniale gdy chce załatwić swoje sprawy seksualne słodkie słówka opieka nad córka super… gdy już ten akt nastąpi znów wracamy do rzeczywistości czyli typu zamknij r**, zamknij mor** itp. Wtedy czuje się jak ostatnia szmata… jest mi przykro że tak mnie traktuje ale bardzo go kocham w sumie nie wiem czy nadal go kocham za to co robi sprawia mi taki ból tym zachowaniem że po wszystkim idę do wc i płacze łzy płyną same… gdy próbuje z nim rozmawiać twierdzi że wszystko jest okej z jego strony… W domu mamy duży narożnik doszło do tego że śpimy na jednym narożniku sobie nawzajem w nogach gdy proszę to aby przyszedł z mojej strony tam gdzie ja mam głowę twierdzi że nie bo się ze mną nie wysypia… Sama nie wiem co mam zrobić pomijając fakt że będąc w ciąży trafiłam do domu samotnej matki z którego właśnie się wyprowadzilam mam możliwość tam powrotu ale nie chce ze względu na dziecko które potrzebuje tak samo matki jak i ojca… czy to jest przyzwyczajenie czy po prostu kochanie ale tylko z jednej strony ? Wiem że jest to poplatane bo nawet nie umiem dokładnie tego opisać… Tak już chyba bywa… czytam wiele waszych postów więc stwierdziłam co mi tam też napiszę może mi ulzy, może ktoś mi da jakąś radę któraś z pan którą była w podobnej sytuacji…. dziękuję Wam pozdrawiam Was
on chce mnie tylko do łóżka